środa, 7 lutego 2018

I choć malutko mnie na blogu

bo sporo ważnych spraw na głowie i czasu brak, to przyjazne duszyczki nie zapomniały i lawiną niespodzianek mnie obdarowały. Radość przeogromna, bo raptem dziesiątki przydasi na stole i miliony pomysłów na ich wykorzystanie. Więc jak zwykle się chwalę, bo są to dla mnie rzeczy ważne, a serducha cudownych dziewczyn są najważniejsze. Co roku obdarowujemy się z Bożenką prezentami na urodzinki. Sporo jest takich osobistych i te pozostają dla nas, ale cudowne dziadostwo od Bożenki zażyczyłam sobie już po raz drugi i właśnie Wam pokazuję. Pierwsze dostałam pięć lat temu i jest już mocno nadszarpnięte zębem czasu. Oto moje nowiusieńkie, jeszcze bez igiełek w brzuszku i pupie.




Dzień później dotarła paka od Reni, bo trudno to nazwać paczką. A wszystko dlatego, że skończył mi się pluszowy materiał na moje łosie. W sklepach drogi, więc ja po prośbie do Reni, że jak gdzieś natknie się na coś takiego, to dla Danusi. Minęło parę dni i pan kurier ledwo dotargał paczkę pod drzwi. A w niej same cuda: materiały, pudełka, pudełeczka, stos kartek wykonanych przez Renię i cudny, cudny kalendarz. Popatrzcie same







Niedawno też otrzymałam kolejną porcję pozytywnej energii i wspaniałych przydasi od Uleńki z Manufaktury Dobrych Klimatów i Sylwii z Anielskiej Szpulki. Naprawdę dostałam skarby. Dziewczyny są niesamowite. Czuję się obdarowana jak królowa.





To niewielka część tego, czym zostałam obdarowana.
Czasami siadam sobie w fotelu i myślę, że wielka szczęściara ze mnie, bo kiedy ciężko, kiedy coś tam nie idzie, to gdzieś tam daleko, mam moje dziewczyny. One dają mi siłę. 
I żeby Was nie zanudzić, to o kolejnych niespodziankach następnym razem.

piątek, 26 stycznia 2018

I żeby temat zakończyć

prezentuję Wam ostatnią z moich lal. Ruda siedziała w aparacie od kilku dni, ale nie mogłam zgrać zdjęć na bloga. Psuje mi się parami, a nawet czwórkami cały sprzęt. Coś się odblokowało, w każdym razie pokazuję rudą, a niedługo, jak będzie nowy aparat, pochwalę się prezentami, które  mnie  ogromnie ucieszyły. 




Miłego weekendu!

niedziela, 21 stycznia 2018

Waldorfska

z runa owczego czyli kolejny eksperyment. Coraz bardziej rozumiem i wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Polubiłam te laleczki i dziubanie przy nich. Żmudne, czasochłonne, wielokrotnie zmieniane i poprawiane, ale nic a nic mnie to nie zniechęca. Dziwne, bo jak udziergam coś na drutach i nie wyjdzie, to dostaję białej gorączki, kiedy trzeba spruć i poprawić, A tu nie ma sprawy, jak trzeba to włoski zmieniam kilka razy, a nawet całe główki wymieniam, bo coś nie pasuje.
Oto moja nowa:





Rozpadł się mój ukochany aparat i trzeba było wyciągnąć starego Olympusa, więc zdjęcia są jakie są.
Miłej niedzieli!

czwartek, 18 stycznia 2018

Jak miło, jak przyjemnie

kiedy dostajesz niespodzianki. Tym razem była to szczególna, a do tego trafiona w samo sedno. To Duśka zrobiła mi prezent i zupełnie nieświadomie napisała, że to przedwczesny prezent imieninowy, bo przypada dopiero w lutym, ale co tam, dłużej będę się cieszyć. Tak się składa, że urodziłam się w końcówce roku i zaraz 3 stycznia przypadają moje imieniny,  więc ze swoją nieświadomością Dusieńka wstrzeliła się w termin i sprawiła mi wielką radość. Mało tego, że jej kółeczka od lat zdobią moje okna, to teraz już mam drugą zmianę. Bardzo, bardzo Ci kochana dziękuję.
Kółeczka poczekają chwilę, aż zrobi się cieplej, okna się umyją i wtedy zawisną tam gdzie powinny.



Dostałam też piękną serwetę;

A ostatnio powstała  nowa, waldorfska laleczka. Malutka, delikatniuśka.



Bardzo, ale to bardzo gorąco dziękuję za wszystkie kartki z życzeniami świątecznymi i noworocznymi i myślę, że teraz częściej będę bywać na blogach. 

środa, 20 grudnia 2017

Skrzaty opanowały mój dom

Już nawet nie liczę, ile ich było. W każdym razie, to na pewno ostatnia czwórka w tym roku i wszystkie mają nowe domy. 


Powstała też kolejna porcja gnomków - ma kolejny kiermasz

I lalunia, która powstała dawno temu, dostała w końcu ubranko i też pojechała na Jarmark Świąteczny
Wszystkie prace układałam sobie w pokoju tam, gdzie było miejsce, żeby je potem  sensownie popakować. Plameczka była w swoim żywiole. Co chwila coś leciało na podłogę, a ona zajmowała centralne miejsce.
Piesek jak zwykle z godnością kładł się w pobliżu. Tymi zdjęciami i tym wpisem  zamykam temat świątecznych robótek. Kolejne za rok.
A ponieważ to ostatni wpis przed świętami, chciałabym życzyć Wam pogodnych, wesołych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Do zobaczenia po świętach.
Pragnę też  podziękować Bożence z Gdańska za kalendarz i życzenia, Olce, Beatce,  i Basi. 

sobota, 9 grudnia 2017

Było ich trzech

ale ich  przyjaźń trwała krótko. Zostały tylko zdjęcia.




Gnomki powstają cały czas, już nie bede Was zanudzać, ale tego wielkiego muszę

I jeszcze gnomka z uszkami nie pokazywałam

Nowe słoiczki tez powstały
I lawendowa, tym razem ostatnia. Trzeba będzie poczekać na nową lawendę.
Plameczki dawno tu nie było. Ze to prawdziwa @ pisałam wiele razy. Dzisiaj zrzuciła ze stołu moje lale i sama wtuliła się w to miłe towarzystwo.

Marysiu, dziękuję za cudowne materiały i wełenkę.
 Miłego weekendu Wam życzę.